Bez szkół elitarnych i wyróżniających się. A jednak mimo tych usiłowań każda szkoła ma swoiste cechy stanowiące o jej odrębności, ma inne warunki lokalne, inne wyposażenie, innych nauczycieli, innych dyrektorów i te wszystkie swoistości, większe lub mniejsze, powodują, że zawsze każda szkoła naucza i wychowuje w różny sposób. Mówiąc o indywidualności szkoły mam na myśli te swoiste różnice, które powstają między nimi mimo jednakowych programów, podręczników, podobnych zestawów pomocy naukowych itp. Chodzi jednak o to, aby zachowując wszystko, co jest i co musi być wspólne, wykorzystywać istniejące różnice, tradycje, swoistości uczniów i nauczycieli, aspiracje nauczycieli i uczniów, słowem, indywidualność każdej szkoły jako instytucji i grupy społecznej, w celu realizowania wspólnych dla całego szkolnictwa zadań, programów, zakresów nauczania, celów wychowania. Czy to jest możliwe? Czy nie jest to złudzenie wynikające z zapatrzenia się w dawne wzory wielkich uczelni, jak Collegium Nobilium Konarskiego, Szkoły Rycerskiej założonej przez Stanisława Augusta, czy wielkich uniwersytetów w okresach ich świetności.
Szkolnictwo musi wychować człowieka, aby w przyszłości wyszedł na dobrego człowieka, ale w głównym stopniu musi to robić w teraźniejszości.